Fundacja Kobiety e-biznesu wraz z agencją Atena Research & Consulting przygotowały raport „Potencjał kobiet w e-biznesie. Wiedza o e-commerce”. IMAGINE jest partnerem raportu. Pomysł na jego przeprowadzenie zrodził się w odpowiedzi na sytuację na rynku pracy podczas pandemii. Jak potwierdzają wyniki raportu, kobiety najbardziej odczuły zmiany związane z pracą zawodową wymuszone przez COVID-19. Badanie pokazuje, ich odnalezienie się w świecie biznesu online i pozytywne nastawienie. Respondentki chcą dalej rozwijać swoją wiedzę, kompetencje i umiejętności na tym polu.

Cele badania

Najważniejszym celem badania było poznanie potencjału kobiet w e-biznesie oraz stanu wiedzy o e-commerce. Obiecujące jest to, że 38% badanych zadeklarowała chęć rozpoczęcia działalności gospodarczej online. Natomiast aż 62% spośród planujących sprzedaż w sieci chce otworzyć swój biznes w ciągu najbliższych 6 miesięcy. Najbardziej aktywne w e-biznesie są kobiety w przedziale wiekowym 35 – 44 lata (52% obecnie prowadzących działalność online). 91% kobiet aktywnych w tym obszarze ma wykształcenie wyższe (niezależnie od miejsca pracy – własna firma czy zatrudnienie w firmie). Kolejny cel, który postawili sobie badacze, to wskazanie aktualnych potrzeb i wyzwań, które stoją przed kobietami na rynku e-commerce.

Jeszcze kilka miesięcy temu e-commerce powszechnie kojarzył się głównie ze sprzedażą fizycznych produktów. Natomiast dzisiaj, w „nowej rzeczywistości”, wychodzimy poza te ramy myślenia. Ponad połowa naszych respondentek, które rozważają wejście w e-biznes, chce się skoncentrować m.in. na usługach edukacyjnych (36%) i coachingowych (19%). To segment usług, w których kontakt „na żywo” wydawał się dotąd kluczowy. Jak widać, pandemia zmieniła wiele w naszym postrzeganiu rzeczywistości – mówi Dorota Bachman, współzałożycielka Fundacji Kobiety e-biznesu.

Respondentki wyraziły swoje obawy wobec ryzyka związanego z wejściem na rynek e-commerce, w tym prowadzenia sklepu internetowego – aż 36% spośród nich wyraziło swoje wątpliwości. Stąd też duże zapotrzebowanie na profesjonalne doradztwo w tym zakresie - 46% kobiet chce zdobywać u wiarygodnych źródeł informacje związane z prowadzeniem tego typu działalności. Co ciekawe, aż 51% kobiet już działających w e-biznesie uważa tę działalność za bezpieczną.

Respondentki odpowiadały również na pytania, które pozwoliły określić co stanowi dla nich w rozwoju e-biznesu „koło napędowe”, a co jest barierą, na ile są otwarte na rozwój i pozyskiwanie wiedzy o branży e-commerce i jakich kanałów z informacjami oraz narzędzi potrzebują.

Obawy zdefiniowane przez kobiety

Dla kobiet największym wyzwanie w prowadzeniu e-biznesu jest konkurencja – obawia się jej aż 61% z nich. Powodem może być brak wystarczającej wiedzy na temat sposobów dotarcia do klienta – deklaruje to 49% respondentek. Barierą jest też brak wystarczających umiejętności technologicznych (46%). Z drugiej strony natomiast, aż 41% ma świadomość, że SEO pomoże im w zwiększeniu sprzedaży i taką wiedzę chcą czerpać podczas np. webinariów na temat prowadzenia biznesu online. Ta forma edukacji jest postrzegana jako wartościowe źródło pozyskiwania wiedzy przez 46% badanych.

Diagnoza badaczy – znajomość platform sprzedażowych

Niska świadomość dotycząca znajomości platform może wynikać z mnogości dostępnych rozwiązań sklepowych. Z drugiej strony może także wskazywać na niewystarczające działania marketingowe prowadzone przez operatorów i właścicieli platform, które eksponowałyby przewagi nad innymi rozwiązaniami. Istotne są działania edukacyjne prowadzone online, które propagowałyby wiedzę na temat rozwiązań wspierających sprzedaż online. – zauważa Anna Heimberger, współzałożycielka i Prezes Fundacji Kobiety e-biznesu.

31% kobiet planujących wejście w e-biznes nie zna żadnej platformy do budowy sklepów internetowych, niemniej jednak 46% spośród nich zamierza korzystać z gotowych rozwiązań w tym zakresie. Oczywiste jest, że respondentki już działające w e-biznesie po stronie pracodawcy znają więcej platform niż te z nich, które prowadzą własną działalność.

O badaniu

Wyniki zrealizowanego przez nas badania pokazują, że sytuacja pandemii uczyniła handel w internecie biznesem z dużym i wciąż rosnącym potencjałem. Wiele kobiet deklaruje chęć założenia własnego e-biznesu lub założyła go krótko po wybuchu pandemii. Raport odkrywa również pewne obawy i wątpliwości kobiet zainteresowanych e-biznesem, dlatego tak ważna i potrzebna wydaje się być edukacja i wsparciee-przedsiębiorczyń. Z punktu widzenia badacza ciekawe jest zderzenie dwóch perspektyw - kobiet prowadzących własne firmy w obszarze e-biznesu oraz kobiet zajmujących się e-commerce z ramienia pracodawców. Raport pokazuje istotne różnice między tymi dwoma grupami respondentek, zarówno w zakresie wiedzy na temat e-biznesu, ich potrzeb, jak i branż, w ramach których funkcjonują dane biznesy – zwraca uwagę Agnieszka Brytan-Jędrzejowska, współzałożycielka Fundacji Kobiety e-biznesu. - CEO i Dyrektor Zarządzająca agencji badawczej Atena Research & Consulting,

Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI (ankieta online), poszerzone o pogłębione wywiady indywidualne, na próbie 151 kobiet już działających w e-biznesie i tych, które planują rozpoczęcie działalności biznesowej w tej formule. Badanie miało zasięg ogólnopolski i objęło kobiety w wieku 18 – 55+.

LINK DO RAPORTU: https://www.kobietyebiznesu.pl/raport-potencjal-kobiet-w-e-biznesie-wiedza-o-e-commerce/

Stworzenie sklepu internetowego mogłoby się wydawać projektem całkiem prostym - doświadczeni programiści mogą postawić witrynę w bardzo krótkim czasie. Co jednak z jej funkcjonalnością? W tej kwestii z pomocą przyjdą projektanci UX. Na każdym kroku będą mogli wskazać rozwiązania, które uprzyjemnią i uproszczą przeglądanie sklepu oraz zakupy.

Pierwsze wrażenie jest najważniejsze

Najczęstszy scenariusz jest taki: po wejściu na stronę sklepu internetowego jesteśmy zasypywani informacjami: informacja o cookies, informacja RODO, newsletter, powiadomienia - to zbyt wiele, by chętnie robić zakupy. Dbając o prawne regulacje i nasze potrzeby biznesowe nie zawsze zdajemy sobie sprawę, jaki wpływ na odbiorców mają “niepotrzebne” wyskakujące okienka. Specjaliści UX mogą pokazać, jak zaplanować wygląd, układ i treść niezbędnych komunikatów. Pomoże to zatrzymać Klientów w sklepie i zapobiegnie złemu wrażeniu i irytacji, które tak wiele witryn serwuje nam na “dzień dobry”.

Nie tylko wyskakujące okienka są obiektem zainteresowania UX. Pierwsze wrażenie dotyczące serwisu również zawdzięczamy pracy specjalistów UX. Mogą oni, bazując na wiedzy, badaniach i doświadczeniu, zaplanować architekturę informacji w taki sposób, by odbiorcy łatwo przyswoili treści, intuicyjnie przeglądali stronę oraz sprawnie zrealizowali cel, jaki obrali, wchodząc na witrynę.

Mobile first

W dzisiejszych czasach doskonale zdajemy sobie sprawę z priorytetów związanych z urządzeniami. Mobile first to nie tylko must have ze względu na algorytm Google, ale także ze względu na nawyki konsumenckie. Według badania Gemius (dane za kwiecień 2020) ponad 57% ruchu rejestrowanego na stronach www pochodzi z urządzeń mobilnych. Specjaliści UX ponownie są w stanie zaprojektować widoki mobile tak, by zachować spójność serwisu dla wszystkich urządzeń i rozdzielczości oraz zadbać o pozytywne wrażenia i odbiór Klientów.

Pokaż swój produkt

UX może również wpłynąć na atrakcyjność produktu. Zdjęcia, opis i przycisk “Kup teraz” nie zawsze są wystarczające, by zachęcić do zakupów. Techniki, z których korzystają znawcy UX pozwalają tak zaplanować kartę produktu, by w subtelny sposób zachęcić Klienta do zakupów, dostarczając im jednocześnie wszystkich tych informacji, które są kluczowe do zrealizowania tego celu.

W kontakcie

Istotną częścią każdego serwisu, zwłaszcza zakupowego, jest kontakt między obsługą i Klientami. Wielu właścicieli serwisów decyduje się na wdrożenie biura obsługi, które pomoże w kłopotliwych sytuacjach. Dobre praktyki UX podpowiadają jednak inne rozwiązania, na przykład wprowadzenie chatbota czy działu FAQ, które pozwolą odciążyć konsultantów. Zbyt proste i częste pytania będą mogły być rozwiązane bez angażowania zasobów ludzkich, które przydadzą się w innych sprawach.

Im prościej, tym lepiej

Bardzo istotne okazuje się zaprojektowanie procesu zakupowego w taki sposób, by był łatwy, szybki do przejścia i intuicyjny. Kroki, które powinien wykonać Klient często zniechęcają go do zakupów - zakładanie konta czy długie formularze nie są przyjaciółmi użytkowników. Specjaliści UX mogą uprościć tę drogę, zaproponować rozwiązania, które pozwolą zrealizować cele biznesowe, upraszczając proces zakupowy.

Prowadzenie sklepu online może być przyjemne i proste. Może jednak być jeszcze prostsze, jeśli zaangażujemy w jego budowę specjalistę UX, który na podstawie najlepszej wiedzy i doświadczenia zadba o wygodę robienia w nim zakupów.

Rozkręcasz swój e-commerce? Daj znać, nasi specjaliści UX chętnie doradzą i pomogą!

Tuż po wdrożeniu nowej platformy eCommerce oraz aplikacji mobilnej, Sephora sięga po kolejne udogodnienia dla swoich klientów - eKatalog. Za rozwiązanie technologiczne, układ najnowszego katalogu online oraz jego wdrożenie odpowiada agencja IMAGINE oraz Appstract Software house.

eKatalog dostępny pod adresem https://katalogsephora.pl to wyjście naprzeciw potrzebom użytkowników. W duchu coraz bogatszego Customer Experience Sephora sięgnęła po rozwiązanie, które szczególnie teraz pomaga klientom pozostać w bliskim kontakcie z marką, cieszyć się treściami multimedialnymi, bogactwem oferty i historii, jakie kryją się za najnowszą kampanią The Unlimited Power of Beauty.

Jesteśmy szczególnie dumni z tego, że rozwiązanie, które przygotowaliśmy dostarcza marce i konsumentom korzyści na wielu poziomach. eKatalog jest w pełni mobile friendly, a dzięki zastosowaniu PWA dysponuje opcją szybkiej instalacji skrótu na ekranie telefonu, by być pod ręką w każdej chwili i miejscu. - mówi Filip Iwański, CEO agencji IMAGINE.

Szata graficzna, zaprojektowana na potrzeby eKatalogu oraz bogactwo interaktywnych form pozwalają na eksplorację świata Sephora, który zmienia się na naszych oczach. Piękno to nie kanon, któremu się podporządkowujemy, ale tysiące historii - każdy z nas tworzy jedną z nich. To nowe pozycjonowanie marki ma swoje odzwierciedlenie również w nowym katalogu online marki. Jego treści możemy dowolnie odkrywać, pogłębiać, udostępniać swoim znajomym. Dzięki temu eKatalog żyje według naszego rytmu i reguł.

Katalogi papierowe zawsze stanowiły dla Sephora ważny kanał komunikacji. Oczekiwania klientów ciągle jednak ewoluują, a rozwój rynku wymusza obecność w wielu punktach styku, stąd decyzja o wyjściu naprzeciw tym potrzebom i zastosowaniu rozwiązania w pełni digital. Dzięki niemu, klientki mogą odkrywać trendy w świecie beauty, nowości produktowe i pozyskiwać wartościowe informacje w skondensowanej, a zarazem przyjaznej formie online.

eKatalog to rozwiązanie w pełni zintegrowane z eCommerce marki Sephora. Perfumeria internetowa marki, wystartowała ponad 6 lat temu i notuje od 3 lat największe obroty w całej sieci firmy i rokrocznie dwucyfrowe wzrosty.

Żeby stworzyć dobrą stronę internetową łączymy ze sobą wiele jej aspektów: UX, UI, copywriting, SEO, development… Ten proces zawiera sporo istotnych elementów. Ich połączenie może nie być proste, a sprawa komplikuje się bardziej, jeśli w trakcie prac musimy dokonywać zmian. Jak zapobiec problemom?

Co to jest wireframing?

Wireframing to wstępne zaplanowanie i stworzenie szkicu architektury informacji i procesów, które znajdą się na stronie, dzięki któremu możemy skutecznie uprościć prace nad nią i zniwelować liczbę iteracji. W dokładnym, ale mocno uproszczonym układzie strony pozwala zobaczyć jej projekt jeszcze przed stworzeniem tekstów czy grafik. Tak wczesny etap prac pomaga zdiagnozować problemy i wpływa na usprawnienie procesu twórczego.

Jak to robimy

W budowaniu wireframe zwracamy uwagę na kilka kwestii. Te najistotniejsze to:

  • content - co będzie zawierać strona?
  • hierarchia informacji - wybór informacji ważnych i mniej ważnych: tych, które warto przedstawić oraz tych, które nie są aż tak istotne.
  • funkcjonalność - jak będzie działał interfejs?
  • zachowanie - jak strona zachowa się w odpowiedzi na działanie użytkowników?
  • struktura - jak dopasować do siebie poszczególne elementy, które mają wystąpić w ostatecznej wersji strony?

Powyższe kwestie dotyczą strony, jej treści, budowy i ich interakcji z użytkownikiem. Wireframing to jednak nie tylko szkicowanie strony, ale też głęboka refleksja nad jej odbiorcą. Prace nad wireframe to tak naprawdę prace nad całym serwisem, opierające się na wszystkich jego założeniach. Wireframe jest jednak tym etapem pracy, na którym wszelkie elementy możemy łatwo nanieść czy zmienić. Nie musimy przy tym angażować wielu specjalistów, chociaż zmiany warto na bieżąco konsultować z UI, DEV czy najważniejszym: Klientem.

Patrz, planuj, pomyśl!

To pierwsza zasada tworzenia wireframe, ważniejsza niż cokolwiek, o czym mówimy poniżej. W każdej z reguł zawsze wypatrujemy tego, co przyniesie korzyść. Sprawdzamy, czego potrzebują odbiorcy. Planujemy, jak najlepiej im to dostarczyć. Zastanawiamy się, czy wszystko jest potrzebne, czy coś da się zmienić lub pominąć, by całość działała jeszcze lepiej.

Potrzeby Klientów

Po pierwsze poznajemy potrzeby klienta, odbiorców i wszystkich, którzy będą czerpać korzyści z serwisu, który tworzymy. Jak podczas każdej realizacji: najważniejsza jest grupa docelowa. Wiedza, dla kogo dedykowany jest produkt i co nim kieruje jest najważniejsza, a wireframe ma być podstawą produktu: dlatego należy poznać grupę docelową.

Oczekiwania, nie tylko plany

Ustalamy wszystkie deadline’y, etapy prac i angażujemy odpowiednie osoby, ale niczego nie narzucamy: przedstawiamy oczekiwania klienta, odbiorców produktu i pozwalamy działać - efekt klaruje się sam i wynika z pracy zespołowej. Na etapie wireframe może się okazać, że wynik ten realizuje wszystkie potrzeby. Jeśli tak nie będzie: wszystko da się sprawnie zmienić.

Wszystko ma znaczenie

Każdy kolor, słowo czy grafika się liczą, dlatego najpierw planujemy, co powinno znaleźć się w serwisie. Dopiero potem przystępujemy do tworzenia: oszczędza to czas, a szanse, że wynik będzie odpowiadał oczekiwaniom, wzrastają.

Realne plany

Plany powinny być realistyczne. W odpowiednim momencie, możliwie najwcześniej, włączamy do projektu realne treści, rezygnujemy z “lorem ipsum” i planowania liczby linijek tekstu czy wyglądu grafik w ciemno.

Wzrost i rozwój

Istotą wireframingu jest stworzenie niewielkiego planu, który będzie rósł w miarę postępu prac. Stopniowy wzrost jest bardzo ważny: możemy dzięki niemu sprawdzić różne dostępne drogi rozwoju i wybrać tę, która najlepiej zrealizuje cel.

Eksperymenty

Czasem odejście od założonego planu się opłaci. Nie wszystko, co tworzymy jako szkic, będzie wymagać rozwijania: czasem to, co mamy, okazuje się pełnoprawnym elementem, który wdrażamy. Na każdym etapie przygotowania produktu czy wireframe musimy mieć otwarte oczy i dobrze diagnozować problemy, ale też rozpoznawać to, co jest gotowym rozwiązaniem.

Celem stworzenia wireframe jest wczesne zaplanowanie struktury serwisu lub strony. Dzięki temu specjaliści, którzy będą go/ją tworzyć, mogą zaproponować rozwiązania realizujące potrzeby wszystkich zainteresowanych. Dzięki takiemu wstępnemu szkieletowi strony bardzo szybko można zdefiniować problemy, ustrukturyzować treści, nadać im priorytety i potwierdzić, że są one zaakceptowane przez grupy interesariuszy.

Istnieje wiele reguł, którymi warto kierować się podczas wireframingu, ale najważniejszą, jaką wpisaną mamy w DNA naszej organizacji jest bycie otwartym i czujnym. Uważność zawsze popłaca, a niejednokrotnie przekonaliśmy się, że jest drogą do osiągnięcia najlepszych rezultatów.

Rafał Kowalczyk, Account Manager

Rafał Kowalczyk, Account Manager

Niedziela w rodzinnym gronie, pora obiadowa, właśnie kończy się Familiada, a na stół wjeżdżają schabowe z ziemniakami. I chociaż nie jest to Wigilia, miejsce dla zbłąkanego wędrowca zajmują kolejno: mim z problemami gastrycznymi; pani, która uczy swoją córkę, jak dbać o drogi moczowe; aktorka w kitlu, udzielająca porad na suchość pochwy oraz wyluzowana Marysia z „M jak Miłość”. Właśnie minęły pierwsze dwie z 20-minutowego bloku reklamowego. Brzmi znajomo?

Kto nie gościł w swoim domu, pracy czy samochodzie najsłynniejszej położnej ‒ „Żanet Kalety”? Przez co najmniej pół roku wszyscy byliśmy „wyjątkową kobietą, taką jak ty”. Raczej niewiele osób w Polsce nie zna też frazeologizmu o płonącym konarze, a co najmniej co drugi Polak ma za sąsiadkę Goździkową.

Całą tę wiedzę oraz szereg osobliwych znajomości zawdzięczamy potężnym kampaniom reklamowym koncernów farmaceutycznych oraz użytym w nich zabiegom socjotechnicznym. Najpopularniejszy z nich nazywam „Zasadą trzech powtórzeń”. Jego istotę najlepiej oddaje przykładowy dialog, pasujący do większości reklam:

— Ojej, strasznie boli mnie głowa/ręka/noga.

— Weź ASAP.

— ASAP?

— Tak, ASAP!

Jest to maksymalne i w miarę naturalne stężenie nazwy produktu w 2-3 sekundach. Ale o zasadzie tworzenia spotów, zwłaszcza radiowych, należałoby napisać osobny artykuł.

Skala fenomenu

Skąd taki urodzaj reklam z branży farmaceutycznej? Odpowiedź jest prosta ­­­­­­‒ jako naród jesteśmy w ścisłej czołówce konsumentów leków i suplementów. W zależności od badań,

Polacy są na podium za Francuzami lub najdalej na czwartym miejscu. Nie mnie oceniać, czy jesteśmy lekomanami. Niemniej w naszym kraju jest wysoki popyt na tego typu produkty. Odpowiedzią jest naturalnie wysoka podaż, wspomagana batalionem reklam telewizyjnych, radiowych, OOH oraz, oczywiście, internetowych.

Dynamika jest imponująca, a udział branży w rynku reklamodawców lada moment przekroczy 50%. Już teraz co druga reklama dotyczy leku lub suplementu, zostawiając daleko w tyle FMCG (25%), czy segmenty finansów, motoryzacji lub telekomunikacji (każdy po ok. 9%).

Liczby również nie pozostawiają złudzeń. Zgodnie z danymi Kantar Media za rok 2017, segment farmaceutyczny przeznaczył na reklamy aż 5,2 mld złotych. Aby zilustrować tę skalę posłużę się kilkoma przykładami. Za tę kwotę każdy z 38 milionów Polaków mógłby otrzymać dwuletni zapas witaminy C (1000 mg). Natomiast pani Żanet byłaby wniebowzięta, gdyby usłyszała, że każdy mógłby zakupić 11 butelek żelu do higieny intymnej. Również w ramach płomiennej akcji Konar+ każdy, bez względu na płeć, mógłby nabyć aż 41 „niebieskich cukierków”.

Rola branży digital

Warto jednak zwrócić uwagę na obecność reklamową branży w podziale na kategorie mediów. Tu zdecydowanie dominują telewizja oraz internet, które w zestawieniu z ubiegłorocznym pierwszym kwartałem zyskały odpowiednio 9,6% oraz 11,2%. Co więcej, według wielu prognoz 2018 rok zostanie zamknięty z kilkuprocentowym wzrostem nakładów na reklamy.

Branża farmaceutyczna coraz chętniej korzysta też z cyfrowych form promocji. Doceniana jest możliwość precyzyjnego dotarcia do konkretnych grup docelowych i odpowiednia segmentacja, które mogą znacząco przełożyć się na zainteresowanie, czyli zwiększyć skuteczność reklam.

Warto również dodać, że chociaż globalnie wydatki na reklamy online już przewyższają te przeznaczone na telewizję to niekoniecznie jedno musi wykluczać drugie. Coraz częściej dla reklamodawców internet stanowi rozwinięcie, dopowiedzenie historii i uzupełnienie istotnych informacji. Niebagatelna tu rola coraz lepiej wykorzystywanych mediów społecznościowych, które przyczyniają się do wzrostu rozpoznawalności marki. Nawet, jeżeli jest to specyficzny produkt, jak płyty grzewcze Solgazu. Dobrym przykładem jest też kampania „Nie biegam”, która swego czasu zaintrygowała, ale i wywołała sporo kontrowersji. Kreacje Stoperanu, bo o nich mowa, błyskawicznie rozniosły się wirusowo po polskim internecie, znacząco zwiększając zasięg odbiorców.

Internet daje reklamodawcom pełen wachlarz możliwości. To wspaniały miks funkcji społecznościowych, targetowanych bannerów, intrygujących animowanych kreacji, krótkich form wideo czy wideo personalizowanego, gier i aplikacji, czy niezwykłych landing page’y oraz całych serwisów. Co ważne ‒ odpowiednio podane nie tylko osiągają swój cel, ale i podświadomie budują pozytywny wizerunek marki.

 

Tekst ukazał się na portalu Marketing przy Kawie, 19.07.2018.

Wojciech Daniłowicz CTO

Wojciech Daniłowicz, CTO

76 tysięcy ludzi na hali Międzynarodowych Targów Poznańskich, 28-godzinna impreza, 30 gości z całego świata – tym razem nie chodzi o jubileuszowy koncert Krzysztofa Krawczyka, a o Poznań Game Arena. I najtrudniejszą marketingowo grupę w tym kraju. Jak zrobić kampanię, która podbije serca gamerów, zaangażuje influencerów i będzie się mieściła w ramach mocno umiarkowanego budżetu?

Targi Poznań Game Arena to największe targi gier komputerowych i technologii multimedialnych w Polsce. Swoją tradycją sięgają roku 2004 i z każdą kolejną edycją przyciągają coraz większe rzesze fanów elektronicznej rozrywki. Potencjał ogromny. Dlatego kiedy AMS zwrócił się do nas z propozycją współpracy i pytaniem o przygotowanie kampanii online, byliśmy bardzo podekscytowani.

Czas vs dobra koordynacja akcji

Kluczowym czynnikiem był czas – mieliśmy 2 tygodnie na całość działań związanych ze stworzeniem koncepcji, kolejne dwa miesiące na prototyp kreacji, plan zagospodarowania mediów i akcje towarzyszące (w tym stoisko, hostessy, materiały drukowane i system zbierania zgłoszeń). Priorytetowe było wymyślenie koncepcji, która połączy w sobie możliwości reklamy outdoorowej z działaniami digital i przyniesie wzrost zainteresowania wydarzeniem wśród grupy docelowej PGA.

Zaczęliśmy od analizy wspomnianej grupy i możliwości, które stwarzają nam dobrane do tej akcji media. Szczegółowo rozeznaliśmy rynek związany z graczami. Czasu, w przeciwieństwie do pomysłów, było bardzo niewiele, więc wiele koncepcji musieliśmy odrzucić. Skoncentrowaliśmy się na idealnej koordynacji działań wynikających z cross-channelowego charakteru akcji.

Koniec końców otrzymaliśmy wybuchową mieszankę: grupę docelową w postaci młodzieży, głównie chłopaków w wieku 14–22 z domieszką pasjonatów gier oraz programistów 21–35; do tego digital i outdoor do zagospodarowania, paletę nagród i silną potrzebę, aby przekuć to w coś fajnego! Czas płynął nieubłaganie.

Miasto – naturalne środowisko działania

Wybór padł na grę miejską – ze względu na charakter grupy docelowej AMS chciał wykorzystać potencjał naturalnej przestrzeni, w jakiej poruszali się odbiorcy kampanii.

– Dobraliśmy lokalizacje, liczbę nośników reklamowych i ich typ (m.in. Premium Citylight, Dynamic Backlight), tak aby trafić do grupy docelowej – mówi Robert Bartoszcze, Digital Manager w AMS SA — partner medialny Poznań Game Arena i inicjator projektu – Kampania miała charakter wielokanałowy – angażowała oraz konwertowała użytkowników przestrzeni publicznej do dalszej aktywności w online.

Wybór padł więc na miasta i aglomeracje powyżej 200 tys. mieszkańców. Reklama outdoorowa na przystankach przy kluczowych węzłach komunikacyjnych miała ułatwić młodym ludziom udział w akcji. Przygotowaliśmy kreacje zawierające (oprócz głównej części informującej o wydarzeniu) dwie rozdarte połówki biletu VIP na PGA oraz kod QR kierujący na specjalnie przygotowany serwis informacyjny.

Z offline do online

Serwis był kolejnym elementem układanki. Gromadził ludzi z kanału offline w sieci. Oprócz czysto informacyjnej roli, jaką pełnił (pełnego harmonogramu konkursu i dokładnego opisu zasad), zawierał też formularze zgłoszeniowe, dzięki którym uczestnicy mogli brać udział w konkursach.

Zdecydowaliśmy się na dwa warianty uczestnictwa. Pierwszy, w którym nagrodami były VIPowskie wejściówki na targi, wymagał udziału w grze miejskiej. Należało zrobić sobie selfie z obydwiema połówkami biletów umieszczonych na citylightach AMS i opublikować je na swoim Instagramie wraz z hashtagiem #tusiegra. Hashtag ten był elementem spinającym całą tegoroczną komunikację PGA. Dodatkowo pierwszy konkurs zawierał kryterium jakościowe w postaci pytania otwartego: “Dlaczego to właśnie Ty powinieneś uzyskać wejściówkę VIP na PGA?”. Z osób, które udzieliły najciekawszych odpowiedzi wybieraliśmy 33 zwycięzców w każdym tygodniu akcji. Dodatkowo najciekawsze odpowiedzi były nagradzane nagrodami rzeczowymi.

Wisienką, czy też jak to zwykł mawiać pewien futbolowy ekspert, truskawką na torcie była rozgrywka finałowa na terenie targów, już podczas trwania wydarzenia. Przygotowaliśmy specjalne stoisko, na którym uczestnik mógł zarejestrować swoją obecność u jednej hostess. Następnie gracz mógł zasiąść za kierownicą Porsche w profesjonalnym symulatorze przygotowanym przez LG. Najszybsze przejazdy nagradzane były dodatkowymi nagrodami rzeczowymi w postaci sprzętu dla graczy.

Drugą odnogą konkursu była możliwość zarejestrowania już kupionego biletu w przygotowanym przez nas serwisie. Należało podać swoje dane, odpowiedzieć na pytanie konkursowe oraz podać numer zakupionego biletu. To uprawniało do wzięcia udziału w grze o monitory LG, gamingowe klawiatury, myszki i inne atrakcyjne gadżety. Ten wariant rozgrywki również znajdował swoje uwieńczenie we wspomnianym wcześniej symulatorze.

Dobra promocja vs budżet

Całość akcji oczywiście wymagała odpowiedniego rozgłosu, tak by młodzi ludzie mogli do nas trafić. Oprócz outdooru – i biorąc pod uwagę kurczący się czas i niewielkie budżety mediowe – musieliśmy wykazać się sporą kreatywnością.

Oczywiście wysłaliśmy mailingi do bazy poprzednich uczestników PGA, jednak to działanie nie przyniosło spektakularnych rezultatów. Odpuściliśmy reklamę w Google i zdecydowaliśmy się działać dwutorowo, dzieląc naszą grupę docelową na dwa segmenty. Dla jednego z nich przygotowaliśmy kampanię na Facebooku. Drugi segment był z kolei sporym wyzwaniem. Ze względu na jego specyfikę zdecydowaliśmy się zaangażować do akcji influencerów. Tegoroczne PGA gościło finał rozgrywek ESL w League of Legends – grze, która jest obecnie najpopularniejszą grą świata. Finał LoL Worlds 2018 w tym roku oglądało 127 mln widzów. To więcej, niż liczy grono widzów rozgrywek NBA (22 mln w tym roku).

Biorąc pod uwagę fakt, że finał LoL odbywał się właśnie w Poznaniu oraz to, że gra ta skupia bardzo duży fanbase i ilość graczy również w Polsce, zdecydowaliśmy się wybrać gamingowych influencerów związanych właśnie z nią. Wykorzystaliśmy możliwości i zasięgi, jakie niosły ze sobą ich transmisje live na platformie gamingowej Twitch i to tam lokowaliśmy konkurs. Oczywiście całość komunikacji odbyła się w sposób zgodny z ich stylem prowadzenia transmisji, co było dla monitorujących te działania osób dość szokujące 🙂 (Kto miał już okazję pracować z tą grupą docelową z pomocą influencer marketingu na pewno wie, o co mi chodzi). Do tego doszły lokowania na ich Facebookowych fanpage’ach i w Instastories. Całość przyniosła bardziej niż zadowalający efekt (ponad 4000 wizyt na stronie konkursowej ze zdecydowanie podwyższonym współczynnikiem konwersji).

Dzięki podjętym przez nas działaniom po Instagramie hulały setki zdjęć z hashtagiem tegorocznej odsłony PGA, gracze rozmawiali o targach i akcji na czatach na platformie Twitch, na Youtubie i w komentarzach Facebookowych, a ilość zgłoszeń rosła. Jako dodatkowy smaczek trafił się nam przypadek, w którym uczestnik, nie chcąc pokazywać zdjęcia swojej twarzy, zrobił sobie konkursowe selfie z plakatami w stroju tyranozaura 🙂

Co ważne, realnie wsparliśmy cele Oragnizatorów PGA – Międzynarodowych Targów Poznańskich.

– Tegoroczna kampania marketingowa wraz z konkursem #tusiegra, była pierwszą tego rodzaju aktywnością przeprowadzaną na tak szeroką skalę – mówi Łukasz Wołonkiewicz, dyrektor Projektu Poznań Game Arena z Międzynarodowych Targów Poznańskich. – Podczas kampanii zintegrowano narzędzia marketingowe w postaci ogólnopolskiej kampanii outoorowej z kanałami online. Naturalnym środowiskiem odbiorców Poznań Game Arena jest internet, jednak tutaj za pośrednictwem tradycyjnych kanałów komunikacji, zaprosiliśmy naszych fanów do zabawy w grę miejską z bardzo cennymi nagrodami. Celem niestandardowego działania było również zwiększenie dotarcia do nowych odbiorców PGA, poprzez zaproszenie ich do wspólnych aktywności i rywalizacji, co bez wątpienia udało się osiągnąć – podkreśla Wołonkiewicz.

PR w branży też się przydał

Dodatkowo chcieliśmy pomóc zainteresować zarówno targami, jak i samą akcją prasę marketingową. Przygotowaliśmy akcję, którą skierowaliśmy do dziennikarzy najważniejszych pism branży marketingowej oraz influencerów: Pawła Tkaczyka czy Maćka Budzicha (Mediafun). Akcja polegała na uruchomieniu dla nich maszyny losującej, która łączyła uczestników w pary. Dzięki maszynie mogli spotkać się na PGA i poznać lub po prostu wyruszyć tam z dawno niewidzianymi znajomymi.

Złapać króliczka czy go gonić?

W tym wypadku jedno i drugie. Całość akcji związana była z wieczną gonitwą: terminy, konieczność koordynacji działań w wielu kanałach jednocześnie oraz bardzo ciężka do zaplanowania komunikacja z influencerami. Współpraca z nimi nie należała do najłatwiejszych – harmonogram, zaplanowany na potrzeby akcji, został wielokrotnie zmieniany ze względu np. na odwołanie przez nich transmisji live danego dnia. Rynek graczy nie jest zbyt wdzięcznym rynkiem do pracy marketingowej, przynajmniej pod tym kątem.

Efekty jednak przerosły nasze oczekiwania i szacunki, które estymowaliśmy, oceniając budżety mediowe i czas realizacji całości działań. Chyba się udało 😉

Efekty

332 tys. Zasięg reklamy

999 Ilość zgłoszeń konkursowych w ciągu 28 dni

1,2 mln wyświetleń reklamy w social mediach (przy budżecie 10 000 zł)

2000 polubień zdjęć konkursowych na Instagramie

9017 wejść unikalnych na stronę w czasie 28 dni

Tekst ukazał się w miesięczniku „Marketing w Praktyce” 12/2018, ss. 55–57.

Fundacja Kobiety e-biznesu wraz z agencją Atena Research & Consulting przygotowały raport „Potencjał kobiet w e-biznesie. Wiedza o e-commerce”. IMAGINE jest partnerem raportu. Pomysł na jego przeprowadzenie zrodził się w odpowiedzi na sytuację na rynku pracy podczas pandemii. Jak potwierdzają wyniki raportu, kobiety najbardziej odczuły zmiany związane z pracą zawodową wymuszone przez COVID-19. Badanie pokazuje, ich odnalezienie się w świecie biznesu online i pozytywne nastawienie. Respondentki chcą dalej rozwijać swoją wiedzę, kompetencje i umiejętności na tym polu.

Cele badania

Najważniejszym celem badania było poznanie potencjału kobiet w e-biznesie oraz stanu wiedzy o e-commerce. Obiecujące jest to, że 38% badanych zadeklarowała chęć rozpoczęcia działalności gospodarczej online. Natomiast aż 62% spośród planujących sprzedaż w sieci chce otworzyć swój biznes w ciągu najbliższych 6 miesięcy. Najbardziej aktywne w e-biznesie są kobiety w przedziale wiekowym 35 – 44 lata (52% obecnie prowadzących działalność online). 91% kobiet aktywnych w tym obszarze ma wykształcenie wyższe (niezależnie od miejsca pracy – własna firma czy zatrudnienie w firmie). Kolejny cel, który postawili sobie badacze, to wskazanie aktualnych potrzeb i wyzwań, które stoją przed kobietami na rynku e-commerce.

Jeszcze kilka miesięcy temu e-commerce powszechnie kojarzył się głównie ze sprzedażą fizycznych produktów. Natomiast dzisiaj, w „nowej rzeczywistości”, wychodzimy poza te ramy myślenia. Ponad połowa naszych respondentek, które rozważają wejście w e-biznes, chce się skoncentrować m.in. na usługach edukacyjnych (36%) i coachingowych (19%). To segment usług, w których kontakt „na żywo” wydawał się dotąd kluczowy. Jak widać, pandemia zmieniła wiele w naszym postrzeganiu rzeczywistości – mówi Dorota Bachman, współzałożycielka Fundacji Kobiety e-biznesu.

Respondentki wyraziły swoje obawy wobec ryzyka związanego z wejściem na rynek e-commerce, w tym prowadzenia sklepu internetowego – aż 36% spośród nich wyraziło swoje wątpliwości. Stąd też duże zapotrzebowanie na profesjonalne doradztwo w tym zakresie - 46% kobiet chce zdobywać u wiarygodnych źródeł informacje związane z prowadzeniem tego typu działalności. Co ciekawe, aż 51% kobiet już działających w e-biznesie uważa tę działalność za bezpieczną.

Respondentki odpowiadały również na pytania, które pozwoliły określić co stanowi dla nich w rozwoju e-biznesu „koło napędowe”, a co jest barierą, na ile są otwarte na rozwój i pozyskiwanie wiedzy o branży e-commerce i jakich kanałów z informacjami oraz narzędzi potrzebują.

Obawy zdefiniowane przez kobiety

Dla kobiet największym wyzwanie w prowadzeniu e-biznesu jest konkurencja – obawia się jej aż 61% z nich. Powodem może być brak wystarczającej wiedzy na temat sposobów dotarcia do klienta – deklaruje to 49% respondentek. Barierą jest też brak wystarczających umiejętności technologicznych (46%). Z drugiej strony natomiast, aż 41% ma świadomość, że SEO pomoże im w zwiększeniu sprzedaży i taką wiedzę chcą czerpać podczas np. webinariów na temat prowadzenia biznesu online. Ta forma edukacji jest postrzegana jako wartościowe źródło pozyskiwania wiedzy przez 46% badanych.

Diagnoza badaczy – znajomość platform sprzedażowych

Niska świadomość dotycząca znajomości platform może wynikać z mnogości dostępnych rozwiązań sklepowych. Z drugiej strony może także wskazywać na niewystarczające działania marketingowe prowadzone przez operatorów i właścicieli platform, które eksponowałyby przewagi nad innymi rozwiązaniami. Istotne są działania edukacyjne prowadzone online, które propagowałyby wiedzę na temat rozwiązań wspierających sprzedaż online. – zauważa Anna Heimberger, współzałożycielka i Prezes Fundacji Kobiety e-biznesu.

31% kobiet planujących wejście w e-biznes nie zna żadnej platformy do budowy sklepów internetowych, niemniej jednak 46% spośród nich zamierza korzystać z gotowych rozwiązań w tym zakresie. Oczywiste jest, że respondentki już działające w e-biznesie po stronie pracodawcy znają więcej platform niż te z nich, które prowadzą własną działalność.

O badaniu

Wyniki zrealizowanego przez nas badania pokazują, że sytuacja pandemii uczyniła handel w internecie biznesem z dużym i wciąż rosnącym potencjałem. Wiele kobiet deklaruje chęć założenia własnego e-biznesu lub założyła go krótko po wybuchu pandemii. Raport odkrywa również pewne obawy i wątpliwości kobiet zainteresowanych e-biznesem, dlatego tak ważna i potrzebna wydaje się być edukacja i wsparciee-przedsiębiorczyń. Z punktu widzenia badacza ciekawe jest zderzenie dwóch perspektyw - kobiet prowadzących własne firmy w obszarze e-biznesu oraz kobiet zajmujących się e-commerce z ramienia pracodawców. Raport pokazuje istotne różnice między tymi dwoma grupami respondentek, zarówno w zakresie wiedzy na temat e-biznesu, ich potrzeb, jak i branż, w ramach których funkcjonują dane biznesy – zwraca uwagę Agnieszka Brytan-Jędrzejowska, współzałożycielka Fundacji Kobiety e-biznesu. - CEO i Dyrektor Zarządzająca agencji badawczej Atena Research & Consulting,

Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI (ankieta online), poszerzone o pogłębione wywiady indywidualne, na próbie 151 kobiet już działających w e-biznesie i tych, które planują rozpoczęcie działalności biznesowej w tej formule. Badanie miało zasięg ogólnopolski i objęło kobiety w wieku 18 – 55+.

LINK DO RAPORTU: https://www.kobietyebiznesu.pl/raport-potencjal-kobiet-w-e-biznesie-wiedza-o-e-commerce/